SukcesTwojejFirmy.com

Na tych stronach czytasz tylko stare zapisy - ten blog zostal przeniesiony ostatnio na strony SukcesTwojejFirmy.com.

UWAGA! Ten blog zostal przeniesiony!
Kliknij tutaj i odwiedz nowy blog >>>

środa, kwietnia 04, 2007

Czy lubisz prosic?

Ostatnio znajoma z Polski zaskoczyla mnie tym, ze jak mowi "nie lubi prosic" - a wiec nie zwraca sie do ludzi o pomoc, co oczywiscie powoduje, ze ludzie jej nie pomagaja tak czesto jak mogliby, a jej biznes nie rozwija sie tak szybko jak moglby.

Na pytanie dlaczego nie lubi prosic wyliczyla mi cala liste powodow. Musze przyznac, ze rozpoznalam w nich takze te same, ktore kiedys mnie tez powstzymywaly od tego by zwracac sie do innych z wszelkiego rodzaju prosbami. Na glownym miejscu bylo falszywe poczucie dumy ("bo ktos mi moze odmowic i bedzie mi glupio") i nierealistyczne pojecie niezaleznosci ("sama chce sobie wszystko zawdzieczac")

Zastanawiajac sie nad tym dzisiaj zdalam sobie sprawe z tego jak daleko poza soba zostawilam tego rodzaju podejscie do zycia. I nie mam co do tego watpliwosci, ze w wielkim stopniu umiejetnosci obnazenia sie, nawet osobista pokora, pomogly mi osiagnac sukces i wlasnie sprawily ze tak wiele osob mnie wspieralo i dalej wspiera. A nic, naprawde nic znaczacego bym nie osiagnela bez tego wsparcia innych. I to wsparcie czesto bylo efektem tego, ze wlasnie prosilam o pomoc.

Do dzis dzwieczy mi w uszach zdanie, ktore kiedys uslyszalam o tescia (byl on jednym z glownych szefow w General Electric, niesamowicie madry facet) - powiedzial: "Pamietaj, ze ludzie lubia wspierac innych i chetnie ci pomoga na kazdym kroku, jesli tylko to nie jest dla nich trudne albo kosztowne".

Podejrzewam jednak, ze wiele osob w Polsce ma problem ze zwracaniem sie z prosbe do innych. Mysle, ze to falszywe poczycie dumy jest bardzo gleboko w narodzie zakorzenione. Mysle, ze to sie wzielo stad, ze kiedy za komuny niewiele mielismy, mielismy przynajmniej te osobista dume z ktora sie obnosilismy, i ta duma przesla teraz na nastepne pokolenie.

To byl dlugi proces zanim zrozumialam, ze nie mozemy nic osiagnac bez pomocy innych i, ze obnazenie sie, wystawienie na odmowe i po prostu POLUBIENIE proszenia powoduje wlasnie, ze ludzie mi bardziej sprzyjaja.
Masz uwage, ktora sie chcesz podzielic? Kliknij ponizej i napisz. Jak zwykle, pytania i komentarze mile widziane!

4 Komentarze:

At kwietnia 05, 2007, Anonymous Anonimowy napisal...

Wando,
świetnie,że o tym wspomniałaś.
Ja na samą mysl, że kogoś o coś proszę mam przyspieszona akcję serca - dosłownie.
Twój wpis sprowokował mnie do zastanowienia się - ale dlaczego ja nie lubię prosić?

Doszłam do wniosku, że nie lubię, nie cierpię prosić, bo wydaje mi się,że:

1.Kiedy proszę pozbawiam siebie siły ( pokazuję słabość)

2.Bo proszenie oznacza dla mnie utrate niezalezności
( a ja bardzo dbam o to, by być osobą niezależną).

3.Bo prosząc podlegam osobie proszonej( tak myślałam)

4.Prosząc daja obraz siebie, jako kobiety, której coś nie działa

5.Prosząc staję sie bezbronna

6. Kiedy proszę oddaję innym władze nade mną.

7.Bo kiedy proszę, rezultat nie zalezy w 100% ode mnie
tylko od"widzimisię" innych

8.Bo kiedy proszę nie jestem samowystarczalna

9.Bo prosząc o coś, odsłaniam swoje słabe ( czułe) punkty, które
można zaatakować, wykorzystać...

10.Bo prosząc czuję się "malutka", jak mała dziewczynka, jak mały
ślepy psiak...

Wszelka zaleznośc od kogokolwiek i czegokolwiek mnie dusi...

Co chwila uświadamiam sobie, że największym sabotażystą rozwoju własnego biznesu jestem ja sama.
Ktoś kiedyś powiedział:" Zmień swoje wnetrze, aby zmienić to, co widoczne na zewnątrz."
Ciekawe jak jeszcze sobie szkodzę?
A jak jest w Waszym przypadku? Lubicie prosić? A może juz jakoś z tym walczycie?
pozdrawiam wszystkich, mających awersję do proszenia;)
Małgorzata Dwornikiewicz
http://www.sukceskobiety.pl

 
At kwietnia 05, 2007, Blogger Wanda Loskot napisal...

Spojrz na to pod innym katem, a otworza ci sie calkiem nowe mozliwosci:

> 1.Kiedy proszę pozbawiam siebie siły ( pokazuję słabość)

Kiedy prosisz umacniasz swoja sile bo pozwalasz innym na to, by sie czuli silni i pomocni, podbudowujac sile innych podbudowujemy swoja wlasna pewnosc siebie



> 2.Bo proszenie oznacza dla mnie utrate niezalezności
( a ja bardzo dbam o to, by być osobą niezależną).

Ha, znam to z autopsji :-)

Bycie niezalezna, to utopia. Nie jestesmy niezalezne i nigdy nie bedziemy. Oszukujemy siebie wierzac, ze mozemy byc niezalezne. OK - mozemy, ale to bardzo smutne i samotne zycie.

Polecam wszystkim ksiazke Steven Covey "7 Nawykow Skutecznego Dzialania


> 3.Bo prosząc podlegam osobie proszonej ( tak myślałam)

To prawda, ze proszac obnazasz w pewnym stopniu swoja slabosc - ale zaskarbiasz sobie tym samym zrozumienie, czesto nawet podziw madrych ludzi.



> 4.Prosząc daja obraz siebie, jako kobiety, której coś nie działa

Odwrotnie - to wlasnie *nie proszac* dajesz obraz siebie jako kobiety, ktora ma przewrocone w glowie i mysli, ze nie potrzebuje innych...


> 5.Prosząc staję sie bezbronna

podobnie jak punkt pierwszy


> 6. Kiedy proszę oddaję innym władze nade mną.

Jedyna wladze ktora dajesz osobie, ktora prosisz, to prawo odmowienia twojej prosbie. Co na ogol w zaden sposob nie pogarsza twojej sytuacji.



> 7.Bo kiedy proszę, rezultat nie zalezy w 100% ode mnie tylko od"widzimisię" innych

Zalezy od ciebie jesli prosisz wlasciwe osoby, ktre sie nie kiruja "widzimisie" i kiedy potrafisz prosic tak, zeby ci rzadko kiedy odmawiano - to wlasnie na nabyciu tej umiejetnosci trzba sie skoncentrowac, nie na tym, zeby w ogole nie prosic



> 8.Bo kiedy proszę nie jestem samowystarczalna

Kiedy ie prosisz tez nie jestes samowystarczalna - GWARANTUJE :)



> 9.Bo prosząc o coś, odsłaniam swoje słabe ( czułe) punkty, które można zaatakować, wykorzystać..

Tak, to prawda. Wspomnialam o tym w punkcie trzecim. Ale odslaniajac swoje slabe punkty mozemy latwiej wzbudzic zaufanie - tryudnooczekiwac, zeby ludzie nam ufali dopoki my sami nie potrafim im zaufac.



> 10.Bo prosząc czuję się "malutka", jak mała dziewczynka, jak mały ślepy psiak...

Kiedy nie zalezy ci n tym, zeby zaskarbiac sobie pomoc innych mozesz sie czujesz wielka, ale JESTES malutka!


"Zmien swoj sposob myslenia a zmienisz swiat"
(Norman Vincent Peale)

 
At kwietnia 05, 2007, Anonymous Anonimowy napisal...

Witajcie

Bardzo ciekawy temat.

"Pamietaj, ze ludzie lubia wspierac innych i chetnie ci pomoga na kazdym kroku, jesli tylko to nie jest dla nich trudne albo kosztowne". – to swiete slowa.

Dlaczego?
Na samym szczycie piramidy naszych potrzeb, znajduje się potrzeba udzielania pomocy innym. Dlatego, kazdy normalny czlowiek odczuwa wielka satysfakcje, jezeli moze cos zrobic dla kogos innego, tym bardziej kiedy zostanie imiennie poproszony.
Proszac kogos o pomoc, sprawiamy tej osobie przyjemnosc.
A jak sprawiamy przyjemnosc, to zostajemy automatycznie obdarzeni sympatia.
Tak po krotce dziala ten mechanizm.
Zeby ten mechanizm pracowal na nasza korzysc, trzeba po prostu lubic ludzi i nie patrzec na innych przez pryzmat wlasnych kompleksow.
Myslec bardziej o innych niz o sobie, to najprostsza droga do tego, zeby samemu stac się silnym czlowiekiem, wowczas nie bedzie problemu z proszeniem innych o to, zeby nam pomogli.

Ps. I mnie takze przez dlugie lata ta tzw. „duma” nie pozwala zwracac się do innych ale sama uwielbialam pomagac. Ktoregos razu, po prostu puknelam się w glowe, bo dotarlo do mnie, ze to musi dzialac takze w druga strone. Pewna osoba, ktorej sporo pomagalam, w ktoryms momencie zaczela dosc nerwowo a nawet wrogo na mnie reagowac. Na poczatku czulam sie troche rozczarowana, ale zamiast sie od razu obrazic, po prostu zaczelam sie zastanawiac dlaczego, staralam sie wczuc w jej sytuacje i zrozumialam w czym rzecz. Ja sie czulam swietnie a ona coraz mniej wartosciowa. Wiec dla odmiany ja zaczelam prosic ja o pomoc czy pewne przyslugi i to bylo fantastyczne, jak zareagowala, jak sie zaczela pewniej czuc i poprzedni dyskomfort zniknal.
Tak wiec, nie badzmy egoistami, prosmy innych o pomoc :)
Pozdrawiam
Malgorzata Podzielska

 
At kwietnia 12, 2007, Anonymous Anonimowy napisal...

Witaj Wando,
Witajcie Małgorzaty,
mowiac szczerze, nie znalem tej zaleznosci, ze powinno sie kogos o cos prosic.

Ja mam raczej zdecydowanie negatywne doswiadczenia odnosnie tej materii, bo wielokrotnie bylem proszony o rozne rzeczy i jezeli tylko moglem je spelnic, to nie odmawialem. W jakis drobiazgach i mnie nie odmawiano, ale prawde powiedziawszy nie narzucalem sie za bardzo ze swoimi prosbami.

Natomiast bylem kilka razy w sytuacji, gdy potrzebowalem prawdziwej pomocy, nawet nie dla siebie, ale dla znajomych - w sprawie pracy, badz drobnego wsparcia finansowego dla instytucji charytatywnych, to zawsze mi odmawiono.

Moze nawet zle to okreslilem - nie odmowiono w oczy, tylko za plecami, bo nic nie zrobiono w sprawach, gdzie wystarczylo wykonac jeden telefon. Osoby, do ktorych sie zwracalem byly wplywowe i wobec mnie mialy rozne dlugi wdziecznosci.

W rezultacie w ciagu ostatnich miesiecy nikogo wlasciwie o nic nie prosilem. Wydawalo mi sie, ze tak dla wszystkich jest lepiej.

Trudno jednak mi z Wanda polemizowac, gdy pisze: (odp. na pkt 6) "Jedyna wladze ktora dajesz osobie, ktora prosisz, to prawo odmowienia twojej prosbie. Co na ogol w zaden sposob nie pogarsza twojej sytuacji."

No wlasnie! A wiec uszy po sobie i wracam - prawde powiedziawszy z pewna ulga - do pierwotnych swoich zachowan, zeby jednak od czasu do czasu o cos kogos poprosic. Po szkoleniu pewnie bede to umial robic bardziej umiejetnie.

Pozdrawiam

Jerzy Kostowski

 

Prześlij komentarz

<< Strona Glowna Blogu